Leżące nieopodal San Leo zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Zwiedzając słoneczną Italię często nie odpuszczamy sobie uroczego San Marino. Warto śmignąć jeszcze kilka kilometrów. Zwłaszcza na rowerze :-).
Plan był bardziej ambitny - jedziemy do Arrezo, aby oblukać etruskie mury. Jednak pogoda pokrzyżowała nam wycieczkę gdyż przez toskańską ulewę musieliśmy troszkę wcześniej skończyć.
M.Favalto - będąc we tych okolicach koniecznie trzeba się na nią wdrapać. Największa góra w „Alpe di Poti" - mająca 1082 m.npm jest warta odwiedzenia. Widoki z niej rewelacyjne a i szlak prowadzący na nią dostarcza niesamowitych wrażeń.

Bywają takie chwile kiedy to trzeba się poświęcić i spędzić wakacje z rodzinką. Ale jak to zrobić, aby przy okazji połączyć to z wypadami rowerkowymi w okoliczny teren? Znalazłem takie miejsce w Toskani.
Ostatnio tak domarzłem chyba w Alpach Rodniańskich - pozostawiony samemu sobie przez qumpli w okropnych warunkach pogodowych zaliczyłem poniekąd ciekawą traskę w przyjemnych okolicach miejscowości Małysza.
