Pasieczkin
Adres witryny: E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
Chłopaki z zachodu zawitali ze swoja imprezą prawie pod gród Kraka, na dodatek w moje rodzinne strony. Nie było wyjścia - nie pojawienie się na takiej imprezie było by niezmywalną plamą na honorze. Czym mogli zaskoczyć, czym zachwycić, czym zadziwić ??

Czy góry o wysokości 300 m npm mogą dostarczyć wrażeń godnych szczytów sięgających nieba. Jak się troszkę poszpera to okazuje się że tak.
W planach było zupełnie co innego. Życie zweryfikowało to i owo. Na głębokim kacu dołączyłem do świetnej i wesołej ekipy zaliczające dzielnie Szczebel i Lubogoszcz I nie żałuje iż położywszy się grubo po 4:00 spać, wstałem obolały za cztery godziny aby dołączyć do stada przemiłych bikerów, których celem było dwukrotne szczytowanie na niełatwych górkach Beskidu Wyspowego. Wrażeń było bez liku - zapraszam na fotorelację (niestety ponad 50% fot poszła do kosza przez moje pijackie roztargnienie).

Za oknem widoczki takie sobie. Zimno. Idealna pogoda aby odwiedzić zaniedbane ostatnio wschodnie rubieże Beskidu Makowskiego.





