Piotr nawet przez chwilę chciał na to konto zapisać się do Bikecholików i mieliśmy duże szanse na podium. Wziąłem się ostro do pracy pod koniec stycznia, zacząłem rozwijać wytrzymałość na długich kilkudniowych dystansach. Założyłem, że w ramach treningu będę startował GIGA gdzie się da, głównie Golonki i cyklu Cross Maraton.
Trudne warunki startowe na początku sezonu, zmusiły mnie do zmiany planów nie udało się wystartować w Zabierzowie i w Krynicy, choć nie miałem tam większych szans medalowych jako ostatni rocznik kategorii M4. Na majówkę pojechałem za to do Przemyśla i tam wygrałem w kategorii M5. Okazało się, seria Cyklokarpaty ma inne kategorie i tam jestem w M5. Postanowiłem zaliczyć kilka startów. Nie był to szczyt moich marzeń bo nie lubię jeździć po pętlach, a to jest standard w Cyklokarpatach. Druga okazja do startu nadarzyła się na początku czerwca w Muszynie. Piękna trasa 68 km/2200 m przewyższenia z dwukrotnym wyjazdem na Jaworzynę z różnych stron, a potem jeszcze, Huzary, Parkowa i Czarne Garby. Zająłem II miejsce i zaczęło mi się podobać. Następną okazją do startu w Cyklokarpatach był Kellys Supermaraton. Start do dystansu 102 km/2550 m przewyższenia, odbył się o 8 rano na koronie zapory w Niedzicy przy pięknej słonecznej pogodzie - urocze miejsce i niezapomniane chwile. Trasa wiodła najpierw przez pagórki na Spiszu, a potem wchodziła w Gorce eksplorując całe pasmo górskie. Jechałem na 2-giej pozycji lecz dopadł mnie pech. Na 76 km, 8 km przed Luboniem urwałem hak od przerzutki, resztę dystansu około 26 km biegłem do mety, aby ostatecznie ukończyć wyścig na 3 pozycji 46 sekund przed kolejnym zawodnikiem z mojej kategorii. Po tych dwóch bardzo trudnych edycjach Cyklokarpatów doszedłem do wniosku, że rezygnuję z Golonki i będę startował w Cyklokarpatach, gdzie mam szansę stawać na podium. Ponadto górski charakter maratonów nie pozostawiał nic do życzenia, organizacja była super, a jeżdżąc po pętlach mogłem analizować zachowanie organizmu pod wpływem rosnącego zmęczenia (np. prędkość i czas pokonywania tych samych odcinków, prędkość wznoszenia na tych samych podjazdach itd.)
Kolejny start wypadał na początku lipca w Pruchniku niedaleko Rzeszowa. Trasa wyjątkowo interwałowa 18 podjazdów/zjazdów, 80 km, 2000 m przewyższenia. Dzień wcześniej trochę popadało i już po pierwszym wjeździe do lasu widzę, że mam złe opony (Pythony). Cóż, jechać trzeba, z trudem mieszczę się w limit wjazdu na GIGA i wtedy zaczyna padać deszcz trasa do tej pory trudna zamienia się w piekło, leże groźnie 4 razy: raz dachowanie, raz rozbite kolano, raz na plecy z niewypiętym rowerem w górze ... Na metę przyjeżdżam drugi po 5 godzinach 19 minutach, a podczas dekoracji dostaję nagrodę pieniężną – czuję się pierwszy raz jak zawodowiec J. W generalce awansuję na 3-cie miejsce, tylko na 3-cie bo mam za mało startów. Jednocześnie w połowie lipca okazuje się, że z Bike Challange nici. Partner zrezygnował. Podejmuję decyzję, ż startowe walczę o generalkę w Cyklokarpatach i startuję we wszystkich możliwych edycjach.

Kolejny maraton już 24 lipca. Cyklokarpaty zawitały do Gorlic. W ubiegłym roku była tam masakra, załamanie pogody +13 stopni. W tym roku było trochę lepiej, tylko trochę .... W deszczu i błocie dwukrotnie pokonywaliśmy Magurę Małastowską, trasa 85 km miała prawie 2100 m przewyższeń. Niewiele z niej pamiętam, okulary zabłocone, smarowanie napędu na bufetach (dzięki temu, że jednym ze sponsorów jest Motorex, z oliwki do łańcucha w spray’u można korzystać dowoli). Dojechałem na drugiej pozycji w kategorii i 14 OPEN, pokonanie trasy zajęło 5 godz. 30 min. Na mecie myjki bez kolejek, prysznice i pyszna potrawka warzywno-mięsna. To nie to co u Golonki. Ten brak kolejek, pyszny catering (są jeszcze pierogi z mięsem, ruskie, z kapustą i grzybami), prysznice to norma, trasy wymagające, świetnie oznakowane, na każdym skręcie obsługa wskazująca trasę, szczęscie Organizatora do dobrej pogody, no i cenne nagrody nierzadko pieniężne oto krótka charakterystyka tej edycji Cyklokarpat. itd.
Potem niestety pojechałem z rodziną na wakacje i ominęły mnie dwie edycje Cyklokarpaów w Sanoku i Komańczy, które były tydzień po tygodniu. Szczególnie Komańcza była w opinii uczestników godnym widowiskiem, również z nagrodami pieniężnymi i festynem po zakończeniu. Spadłem w generalce i nie pozostawało nic innego niż jechać na HORAL-a. To maraton 3-dniowy MTB rozgrywany w Niżnych Tatrach, największy na Słowacji i dzięki porozumieniu szefa Cyklokarpat Grzegorza Prucnala ze Słowakami był on zaliczany do punktacji generalnej. Trasa GIGA (po słowacku Krejzi J) była ambitna 105 km i 3000 m przewyższeń. Na starcie czołówka słowacka i czeska, oraz dużo innych nacji bo maraton był tez zaliczany do europejskiego cyklu IMS (Inter-Mountain Series). Start o 8 rano 13 sierpnia. Trasa bajeczna, trudna, niektóre zjazdy ekstremalne, niekończące się podjazdy największy ponad 700 m przewyższenia. Skończyłem po 6 godz. 40 min. Na 4 miejscu, kompletnie wyjechany W pamięci pozostanie mi ostatni leśny singiel przed metą ... trasa ogrodzona, drzewa otulone pomarańczowymi materacami, wystające kamienie i pniaki pomalowane odblaskowo, tłum kibiców, doping, polskie flagi itd. – jak na mistrzostwach świata !!! Po tym wyścigu wróciłem na trzecie miejsce w generalce, bez szans na drugą pozycję bo brakowało mi startów.

By utrzymać tą pozycję wystarczyło mi ukończyć finałowy maraton w Jaśle. Jasło powitało nas piękną pogodą, na starcie ponad 300 zawodników. Trasa łatwa 80 km, ale 1900 m przewyższeń dawały do zastanowienia. Główny podjazd na gorę Litwocz pokonywaliśmy 2x ponad 300 m przewyższenia, z góry 3 solidne techniczne zjazdy, a poza tym asfalty, w dużej mierze samotne i pod górę, czysto siłowy maraton, nie dla mojego full’a. Przed metą trochę osłabłem i ukończyłem zawody na 3 miejscu i 20 OPEN. Na zakończenie Grzesiek Prucnal zafundował nam wspaniałą uroczystość zamknięcia w hali sportowej w Jaśle. Dekoracje zwycięzców maratonu i klasyfikacji generalnie ciągnęły się 3 godziny. Potem jeszcze była impreza nocna w pizzerii. Wróciłem do domu z mnóstwem cennych nagród, pucharami, wspaniałymi wrażeniami z całego cyklu i mocnym postanowieniem wystartowania u Grześka Prucnala w przyszłym roku. Kalendarz już jest na stronie www.cyklokarpaty.pl, ,a nowe lokalizacje mają być bliżej Krakowa, chociaż te co już były też nie były daleko 100-160 km.
Zestawienie wyników 2011 MTB:
MTB Przemyśl 1 msc.
MTB Suzuki Powerrade Zabierzów DNS.
MTB Suzuki Powerrade Krynica DNS.
Cyklokarpaty Muszyna 2 msc.
Supermaraton Kerllys 3 msc.
Cyklokarpaty Pruchnik 2 msc
Cyklokarpaty Gorlice 2 msc.
MTB Horal Słowacja 4 msc.
MTB Suzuki Powerrade Kraków 8 msc.
Cyklokarpaty Jasło 3 msc.
KLASYFIKACJA GENERALNA CYKLOKARPATY 3 miejsce
