Cross Maraton Nowiny - Puchar Polski, niedziela 22.05.2011

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Niedziela 22.05 zapowiadała się słonecznie i upalnie. Więc o 8:30 rano pognałem do Nowin pod Kielce, na maraton Ligi Świętokrzyskiej, który dodatkowo liczył się do serii Pucharu Polski ... 

Przed 10-tą byłem na miejscu, zaparkowałem koło basenu Perła, na teranie którego był start i biuro zawodów. Tu pierwsza niespodzianka, parking płatny 10 zł – trudno. W biurze zwodów zamieszanie, ale mniejsze niż w Daleszycach, co daje nadzieję na terminowy start.  Tłum ludzi rośnie, podczas rozgrzewki widzę dużo mocnych zawodników znanych z cyklu Golonki i Grabka. Jest też liczna ekipa z Rowerowania, z Bikeholików – nikt. Ogółem ponad 330 zawodników na trzech dystansach FAMILY, FUN, MASTER. Nadzieje na terminowy start okazały się płonne bo pilot, który pojechał na objazd trasy, nie wrócił na czas – objazd zajął więcej czasu niż przypuszczano. Organizatorzy ostrzegają, że trasa jest dłuższa niż w ubiegłym roku, gdy wygrał Galiński z czasem 3:05, a limity wjazdu na trasę MASTER (75km, 1800 m przewyższenia) wyśrubowane.  11:20 wreszcie startujemy początkowo za samochodem. Po 2 km start ostry, czołówka szybko osę oddala na pierwszym podjeździe, ale jadę dobrze koło 30 miejsca. Na pierwszym zjeździe wszyscy jadą na wprost i gubią trasę na dole zawracamy i z buta do góry z powrotem. Ci, którzy znają teren nie podchodzą, ale robią piękny skrót do torów kolejowych. Skandal !!! Ja tracę 6 minut i mam już pozamiatane, spadam 30-40 pozycji, jadę w korkach, na zjazdach się męczę hamując. Do 50 km odrabiam straty potem wracam do 30-stki. Jazda jest piękna podjazdy i zjazdy, sinlgle przez las, leśne dukty, polne ścieżki, prawie nie ma asfaltu, ani chwili wytchnienia, nawet zjeść żela nie ma gdzie. Trasa przejezdna ale nie szybka, męcząca, techniczna, błota niewiele (choć na metę dojeżdżamy, ja i rower, solidnie ubłoceni). Wysoka temperatura i upływający czas robią swoje, po 4-ch godzinach jadę w tętnach wytrzymałościowych, a każda próba dociśnięcia na podjeździe kończy się skurczami. Koncentracja też spada, na jakimś prosty zjeździe mam dachowanie, na szczęście głowa cała. Jadę dalej, ostatnie kilometry to prawdziwa mordęga, nawet podjazdy o średnim nachyleniu muszę iść z buta bo gdy tętno przekracza 150 ud/min zaczynają się skurcze. Trasa jest dobrze oznakowana – strzałki, taśmy, znaki na asfalcie. Na rozjazdach zawsze jest jakaś osoba pokazująca gdzie skręcić. Kilka razy mijam sędziów notujących n-ry startowe. Wiem, że jadę na 31 miejscu, do mety mijam jeszcze dwie osoby. Finiszuję po 5-ciu godzinach, zmęczony ale zachwycony trasą i poziomem trudności. Na mecie spora kolejka do myjek, bo wszyscy mocno ubłoceni, wyniki długo pozostają niewiadomą. Wyśrubowane limity na trasie Master spowodowały, że sklasyfikowano tylko 45 osób, a pozostałe 66 osób, przyjechało do Nowin na darmo, bo po 33 km zostało zawrócone na metę z powodu przekroczenia limitu czasowego !!! No cóż, jeszcze trochę musza organizatorzy popracować nad tym cyklem. Wyniki dostałem na telefon komórkowy przed dekoracją. Okazało się, że jestem na miejscu 35 – ciekawe kiedy i jak wyprzedziło mnie te kilka osób. Puchar Polski – ha,ha !!! Dzisiaj oglądam listę wyników, jestem 33. Przede mną widzę na liście osoby, które zostawiłem w tyle na około 30 km, może były jeszcze inne skróty ;-). Nie będę protestował, w końcu nie ścigamy się o „złote gacie”, a maraton w Nowinach polecam wszystkim, bo to przepiękna trasa. 

Napisz komentarz

Upewnij się że wpisałeś (*) wymagane informacje we wskazanym miejscu.
Prosty kod HTML jest dozwolone.

Maratony MTB, XC Cross Maraton Nowiny - Puchar Polski, niedziela 22.05.2011