i kilka fotek z mojego staruszka
https://picasaweb.google.com/1088079...nidzianska2011#
Mafej
dzień 1: http://www.gpsies.com/map.do?fileId=rltiyygbezytuldi
dzień 2: http://www.gpsies.com/map.do?fileId=folnmgvfiulwhzoo
Piotr Kisielewski
dzień 1: http://www.gpsies.com/map.do?fileId=ixnytzyksuatgsae
dzień 2: http://www.gpsies.com/map.do?fileId=toicbjqbydmaaica
Bazyl
dzień 1+2: http://www.gpsies.com/map.do?fileId=jlfkxlvjkeisznor
Michał Pysz
dzień 1: http://www.gpsies.com/map.do?fileId=zpsiiozhybcsnbpo
qnick
http://www.gpsies.com/map.do?fileId=naaxianjentwpszz
Ostatnio edytowane przez mp@cenet.pl ; 04.10.11 o 14:22
Wielkie dzięki za świetną imprezę! Było na prawdę super. Wartoby zrobić więcej imprezek dwudniowych żeby lepiej zintegrować środowisko orientatorów z naszych okolic.
Dzięki wielkiej mocy łydy Małego gnaliśmy przez dwa dni jak wiatr na Kielecczyźnie. Umowa była taka, że on mi robi wiatr, a ja mu mówię gdzie jechać. Jak dla mnie zgranie okazało się doskonałe zwłaszcza jak na pierwszy wspólny wyścig. Widać co prawda było różnicę stylu (Mały popylał lepiej pod górkę a ja z górki - pod warunkiem, że po asfalcie, bo offroad to zdecydowanie silna strona Małego) ale wynik melanżu okazał się nadzwyczaj skuteczny.
Mój plan minimum był następujący:
1. Zaliczyć wszystkie punkty
2. Miejsce w pobliżu 1/3 stawki (licząc jedynie facetów)
3. Objechać Ulę Wojciechowską (pretendentka do tytułu mistrzyni w Pucharu Polski w Maratonach Rowerowych na Orientację)
Tak na prawdę to ten ostatni punkt wydawał mi się najtrudniejszy, bo Ula na wszystkich poprzednich zawodach przyjeżdżała tuż przede mną.
Pierwszego dnia pojechaliśmy chyba trochę zbyt zachowawczo (od połowy trasy robiliśmy na każdym punkcie piknik, a z ostatniego, 14 punktu wracaliśmy tempem spacerowym), co sprawiło, że drugiego dnia, mimo bardzo dobrego wyniku nie udało nam się nikogo przeskoczyć - odrobiliśmy jedynie kilka minut straty do poprzednika. Niestety wygląda na to, że za bardzo zaniedbałem żywienie w sobotę wieczorem i niedzielę rano i przez cały drugi etap byłem głodny. A tu za nami wlekła się wielka sfora sapiących napieraczy z żółto-zielonym Tomaszem Koniecznym na czele i nie można było choćby na chwilę przystanąć, żeby załadować baton. Tomasz Konieczny ma w dodatku wizerunek przerażający niczym skrzydła huzarskie, bo nigdy się nie uśmiecha i nie odpowiada na próby nawiązania kurtuazyjnej pogawędki w czasie stemplowania karty. Skutkiem tego od 9 punktu jechałem w trybie katorżniczo-rekreacyjnym - ja bladłem i się pociłem, a Mały nerwowo klikając SPDem czekał na mnie po każdym piaszczystym odcinku. Mój sparciały Nokian semislik na przedzie pogarszał tylko sprawę, a odcinki z piachem wydawały się nie mieć końca. Stąd nasze 6. miejsce drugiego dnia można uznać za wynik działania sił wyższych lub innych zjawisk nadprzyrodzonych. Dobrze, że nie pojechaliśmy w MM bo po dwóch dniach mielibyśmy 4. miejsce i wszyscy patrzyliby na nas jak na największych przegranych. Faktem jest że byliśmy najlepszymi ze średniaków a przegraliśmy tylko z tymi którzy wygrać z nami musieli. Mossoczy, Buciak czy Brudło to nazwiska na dźwięk, których mam ochotę przyklęknąć, do tego Maciek Więcek - rekordzista w Harpaganie który pobiegł 100km nocnej trasy w 10,5 godziny. Na dodatek zrealizowałem plan minimum w 100%, więc jak tu się nie cieszyć?
Trasa zaprojektowana przez Trzmielewskiego bardzo przyjemna - ani zbyt łatwa ani zbyt trudna. Fajnie, że wynajdowanie wariantów nie było tak oczywiste jak miniOdysei. Widać było w tym rękę mistrza. Nawet drugiego dnia, kiedy napieracze poruszali się wielkimi hordami można było zyskać na wyborze wariantu. Liczbę asfaltów zrekompensowano długością (miało być 100+80 a było coś około 115+95 wg. wariantu zrobionego przez Piotrka Buciaka i Zbyszka Mossoczego, czyli siłą rzeczy optymalnego).
Mały dziś spytał mnie jaki licznik sobie kupić - nie wiem czy cieszyć się czy martwić, bo może to oznaczać, że łyknął bakcyla MTBO, ale też, że chce się emancypować i nie będzie mi już dane na trasie czerpać mocy z jego wiatru.
I jeszcze track:
http://pl.wikiloc.com/wikiloc/view.do?id=2090022
http://pl.wikiloc.com/wikiloc/view.do?id=2090007
A może ktoś wybrałby się na Harpagana? Elbląg 16 października. 200km optymalnie. Tam pewnie nie będzie tylu asfaltów. Ja jadę, więc jakby co szukam chętnych do podzielenia się kosztami paliwa.
Ostatnio edytowane przez qnick ; 05.10.11 o 11:26 Powód: o Harpie
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten temat. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)
Bookmarks