IV Czasufka Sprosa

Oceń ten artykuł
(0 głosów)

Już po raz kolejny spotkaliśmy się na prawdopodobnie najlepszej czasufce świata: "IV Mistrzostwach Bikeholików w ITT". Wzorem lat ubiegłych zawody odbyły się w piękne niedzielne październikowe przedpołudnie. Prawie dla wszystkich były to ostatnie zawody zamykające sezon i sprawdzian formy przed zimą. Część osób przyjechała też żeby dobrze się bawić wśród znajomych i cieszyć się doskonałą atmosferą. Inni z kolei ustawiali poprzeczkę czasową,a jeszcze innycg interesowało prześcignięcie rywala.

 

 

 


Większość przed startem przeprowadziła profesjonalną rozgrzewkę, albo jechała poznać trasę. To nowość, bo na wcześniejszych imprezach konkretną rozgrzewkę robili nieliczni. W związku z tym nie odbyła się tradycyjna kilkominutowa pogawędka, tylko punktualnie o 11 rozpoczęły się starty. Wystartowało 31 zawodników, w tym sporo nowych osób.

 

 

 

Przybyło też kilku spóźnialskich, ale niestety już nie moglem ich wystartować. Szkoda że zabrakło kilku znanych osób z poprzednich edycji, natomiast dużym zaskoczeniem było pojawienie się Barka Janowskiego, który jako jeden był w stanie nawiązać w miarę równą walkę z Saintem.

 

 

 

Pogoda była dość dobra, świeciło słońce, ale wiało konkretnie. Miejscami przy otwartej przestrzeni rowerem rzucało na tyle mocno, że trzeba było uważać żeby się nie wywrócić.  Pierwszy linię mety przekroczył Radzik, który przyjechał prawie dwie minuty wcześniej niż się tego spodziewałem czym wywołał mały popłoch. Potem już poszło dość sprawnie. Mimo silnego wiatru, wszyscy zawodnicy również pojawiali się odpowiednio wcześniej, poprawiając często znacznie swoje ubiegłoroczne wyniki.

 

 

 


Najszybszym zawodnikiem, identycznie jak w ubiegłych latach, okazał się Saint, któremu w przyszłym roku będziemy mocno kibicować, by wreszcie udało się przełamać granice 30 minut. Choć po cichu liczę, że inni również błysną klasą i półgodzinniaków będziemy mieli więcej. Po raz kolejny na prostej drodze zabłądził Michał. Za to w statystykach niepodzielnie króluje ze 100% skutecznością zawodników niekończących czasufki.

 

 


Po wykonaniu pamiątkowego zdjęcia udaliśmy się na ognicho. Sądzac z dopisujących humorów wszystkim się podobało i smakowało z czego się niezmiernie ciesze. Niestety na następną taka imprezę musimy poczekać do wiosny, kiedy to odbędzie się 2 jurajska parufka. Na którą już teraz zapraszam.

 

Więcej zdjęć w galeriach:

Skrzyni
Rowerowania
Macia

Powiązane artykuły (wg słów kluczowych)

Galeria zdjęć

1

Napisz komentarz

Upewnij się że wpisałeś (*) wymagane informacje we wskazanym miejscu.
Prosty kod HTML jest dozwolone.

Nasze imprezy Czasówka Sprosa (Szosa) IV Czasufka Sprosa