Miał być to wypad gdzie główny człon uczestników nosi czerwoną koszulkę z literą B – niestety, nie po raz pierwszy, Bikeholicy dali dupy, więc frekwencja przez to troszkę ucierpiała.
Pod smokiem stawili się: Lordzik (jedyny z B), Skrzynia, Forrest, St@rost, Mały – była też Ola na ślicznym rowerku zostawiając bagaże, Waldek – który potowarzyszył nam kawałek i Cichy jako kierowca bombowca.
Posuwając się po bezdrożach (biedny Skrzynia musiał bardzo mocno gdzieniegdzie trzymać kierę) – zatrzymawszy się na małego bronka pod Diabelskim Kamieniem – dotarliśmy na Dzioł. Po drodze Mały zaliczył mega odświeżającą kąpiel w strumyczku.

Cichy już wszystko przygotował – ino siąść i imprezować. Niestety nie doczekał się na nas Furman, który zaszczycił nas krótką wizytą. Przed zmrokiem zdążyli dołączyć Ola i Clyde.
Oj działo się działo. Atrakcji było co nie miara. Główną było skakanie na rowerze przez ognicho. Były śpiewy, kulturalne rozmowy, tańce, hulanki, swawole. Tyle pamiętam ![]()
Jak wyszło potem na fotach nie byliśmy tam sami ![]()

Rano głowa taaaaaka wielka!!! Patrzę na rower – szok – czyżbyśmy skakali bez opon. Nie wiem gdzie ja się szwędałem gdyż cały obudziłem się totalnie porysowany, koszulka w strzępach. Oj jejeje.
Doszliśmy pomału do siebie. Trza się wziąć do kupy. Powalczyliśmy trochę z masą kolców w naszych oponach i pośmigali najkrótszą traską, omijającą wszelakie górki do Kraka. Pogodę mieliśmy fantastyczną (najlepsza z możliwych) – bez sensu byłoby rozkładanie namiotów. Zero rosy o poranku i bardzo cieplutko. Dzięki wszystkim za udział. Co prawda kompani z pod dużego B nawalili na maxa, przez co byłem przed imprezą bardzo rozczarowany - miałem za to okazję poznać nowych świetnych kolegów i pobalować z doskonale już mi znanymi kompanami. Jeszcze raz dzięki i do następnego.
Fotki są tutaj: http://picasaweb.google.pl/Pasieczkin/BronekNaDzile2008#
Fotki Skrzyni : http://picasaweb.google.pl/hawk.made/67IX2008#
Track traski: http://trail.motionbased.com/trail/episodeview.do?episodePk.pkValue=6702665
