Co prawda, w opisie trasy Hangman piszą o jej przeznaczeniu dla początkujących, ale dodają także, że i dla doświadczonych stanowi poligon do podnoszenia umiejętności. Umieszczając się między jedną, a drugą grupą, nie mogliśmy przejechać obok niej obojętnie. Przyciągnęło nas jeszcze jedno, słowo klucz austriackiej przygody - singletrail. Na trasie spotkamy kręte techniczne sekcje z mnóstwem korzeni, po deszczu bywające niezwykle zdradzieckie, a których czyste przejechanie wzbudza ogromną radość. Ponadto mnóstwo zakrętów umiejscowionych głównie na nartostradach, dających do zrozumienia, że nawet wydawałoby się nudny teren można wykorzystać w sposób dający przyjemność z jazdy.
Początkowa stacja kolejki na Kohlmaiskopp (1794 m n.p.m.) mieściła się 200 metrów od naszej kwatery, więc tym razem mogliśmy pozwolić sobie na dłuższe wylegiwanie się w wyrach. A biorąc pod uwagę fakt, że wyciągi w okolicy rozpoczynają swoją pracę od 9-9.15, wyspani jak niedźwiedzie po zimowym okresie, ruszyliśmy w poszukiwaniu wrażeń na kolejnych kilometrach singletraili.Tradycyjnie zaczynamy w wygodnym wagoniku kolejki, kilka minut i po chwili będziemy 700 metrów wyżej
Marzenie każdego enduromanianka... 11-kilometrowa, wąska na szerokość kierownicy ścieżka wije się ze szczytu Schattberg Westgipfel (2096 m n.p.m.), aż do centrum Hinterglemm (ok. 1003 m n.p.m.), dostarczając tyle wrażeń ile tydzień w Beskidach... Chwilo trwaj wiecznie...
11 km non stop w dół robi wrażenie. Pogoda sprzyja. Na górze 5 stopni, mgła, widoczność może jakieś 20 m.
Na pierwszy ogień austriackiego tripu poszła freeride'owa trasa – X-Line. W skrócie 6,3 km krętym singlem, z przewyższeniem ponad 1000 m! A na drodze bandy, korzenie w niespotykanej ilości, sporadycznie kamienie i north shory. Cud, miód i orzeszki. Trasa rozpoczyna się na Schattberg Ostgipfel (2018 m n.pm.). W górnej części wije się przyjemną ścieżką z małymi hopkami, z których można się wybijać lub spokojnie je przejeżdżać. Bandy są tu szerokie i pokonywanie ich nie sprawia problemów, dopiero kilkaset metrów niżej są węższe i trzeba się nieźle nakręcić kierownicą. Gdy na drodze pojawiają się korzenie, jednocześnie wzrasta ilość potencjalnych linii przejazdu. Zabawy starczy nawet na kilka przejazdów.
